On education…

Guardian:

“..university education has lost its supposed purpose of furthering scientific knowledge; fostering and renewing critical appreciation of the arts and educating a critically self-aware population”

 

SUSTAINABLE DEVELOPMENT

Życie zamiast nostalgii

Dariusz Rosiak 20-02-2010, ostatnia aktualizacja 20-02-2010 14:02
http://www.rp.pl/artykul/436810.html

Propozycja „rozwoju zrównoważonego” jest wezwaniem do utrzymywania najbiedniejszych ludzi na ziemi w nędzy dla ich własnego dobra

źródło: FPM

Śmierć języka jest zawsze przypomnieniem o kruchości ludzkiego losu. Gdy na początku lutego umarła ostatnia osoba mówiąca językiem bo, wraz z nią do grobu poszedł świat jej plemienia żyjącego na Wyspach Andamańskich od 65 tysięcy lat. Stara kobieta umierała w najgorszym rodzaju samotności – bez szansy na rozmowę z choćby jedną osobą, która rozumie jej język. Naturalnym odruchem wobec takiej śmierci jest współczucie i bunt. Nie chcemy, by języki umierały, bo ich śmierć jest jeszcze jednym smutnym dowodem naszej bezradności wobec naturalnej kolei rzeczy.

Z takiej ogólnie słusznej i, niestety, banalnej refleksji nie wynika oczywiście nic dla kolei rzeczy. Języki wymierają dziś w tempie jeden na dwa tygodnie, globalizacja przyspiesza ten proces i zapewne wkrótce będziemy żałować kolejnego języka, kolejnego plemienia, kolejnego świata. Pytanie, czego żałujemy i dlaczego żałujemy.

Języki wymierają z różnych powodów. Niekiedy ich śmierć jest przejawem politycznego triumfu, czasem konformizmu pokonanych. Na przykład Irlandczycy poddali się anglicyzacji, Walijczycy – nie, choć największa literatura obu krajów pisana była po angielsku; Polacy nie poddali się ani rusyfikacji, ani germanizacji; Anglicy – ofiary okrutnej kolonizacji po podboju normandzkim – sami stworzyli imperium, a dominacja ich języka nad francuskim jest do dziś wspaniałą „zemstą za Hastings”.

Jednak nie zawsze śmierć języka jest dowodem klęski czy słabości człowieka. Czasem jest wręcz przeciwnie: zamieranie języka może być ilustracją rozwoju społeczności, wynikiem otwarcia na świat, mieszania się kultur, pokonywania izolacji, wzrostu poziomu materialnego. Śmierć języka jest wówczas dowodem postępu człowieka, jego chęci polepszenia własnego bytu. Języki uniwersalne – kiedyś francuski i arabski, dziś angielski, jutro być może chiński – zdobywają świat, bo posługiwanie się nimi daje ludziom szansę na lepsze życie. Niestety wielu ludzi na Zachodzie nie zauważa pozytywnych aspektów tej zmiany, a fakt, że jakieś indiańskie dziecko uczy się w dżungli hiszpańskiego, a nie swojego języka plemiennego, budzi w wielu z nas przerażenie i opór. Jednak to przerażenie nie ma wiele wspólnego z troską o byt ludzi posługujących się egzotycznymi językami, wynika raczej z opacznego rozumienia zagrożeń związanych z rozwojem społeczeństw.

To nieprawda, że wymieranie języków używanych przez ludzi, których sposób życia kompletnie nie pasuje do współczesności, jest wielką tragedią ludzkości. Wręcz przeciwnie – może ona być dowodem na triumf sposobu życia, w którym najwyższą wartością jest człowiek, a jego rozwój nie stanowi zagrożenia, lecz szansę na realizację usprawiedliwionych aspiracji. Taka postawa jest oczywiście obca obrońcom wszelkiego rodzaju romantycznych skansenów, enklaw idyllicznego świata zagrożonego przez agentów światowego postępu – zwykle w tej roli występują amerykańskie korporacje.

Idealizowanie życia w buszu, mieszkania w lepiankach z liści palmowych i błota oraz pracy na roli przy użyciu motyki i wołów jest znaną strategią wielu zachodnich organizacji broniących świata przed rozwojem. W zamian proponują one „rozwój zrównoważony”, czyli taki, który nie zagraża planecie. Ponieważ właściwie każda nowoczesna działalność człowieka – oprócz pracy na roli i mieszkania w lepiankach – zagraża planecie, w praktyce oznacza to wezwanie do utrzymywania najbiedniejszych ludzi na ziemi w nędzy dla ich własnego dobra i dla dobra przyszłych pokoleń.

Perwersji temu postulatowi dodaje fakt, że wysuwają go ludzie, którzy sami żyją w dostatku, a rzekome wartości płynące z życia w idealnym świecie permanentnego niedorozwoju znają wyłącznie z wycieczek do „dzikich” plemion albo z telewizji. Sami zainteresowani – mieszkańcy afrykańskich wiosek i buszu – nie widzą specjalnych korzyści w tym, że np. uprawiają ziemię przy wykorzystaniu wołów, a nie traktorów i kombajnów, nie jeżdżą po asfaltowych drogach i nie mają elektryczności.

Jak pisał ghański filmowiec De Roy Kwesi Andrew, współautor filmu „Damned by Debt Relief” (Zniszczeni przez darowanie długów), „Afrykanie wierzą w materialny postęp człowieka. Większość Ghańczyków, z którymi rozmawiałem przy produkcji filmu, chce więcej od życia: więcej dóbr, więcej produktów, więcej wyboru. Nienawidzimy ciągłych porażek w starciu z naturą, nie chcemy umierać w młodym wieku, nie chcemy mieszkać w chatach z gliny, nie podoba nam się pokonywanie długich dystansów w celu zdobycia wody, żywności i opału, męczy nas ręczne pranie, męczy nas uprawa ziemi motykami i sierpami i czekanie, aż przyroda będzie dla nas litościwa. Myślicie, że taki sposób życia jest »naturalny« i daje szczęście? To może sami go spróbujcie”.

Słowa Andrewa są oczywiste dla każdego, kto chociaż raz w życiu zetknął się z normalnymi ludźmi żyjącymi w krajach permanentnie niedorozwiniętych (wybitny brytyjski ekonomista Paul Collier ocenia, że mieszka tam około miliarda ludzi). Muszą być oczywiste dla każdego, kto się orientuje, do jak desperackich kroków uciekają się np. Afrykanie próbujący się wyrwać ze swojej biedy i, ryzykując życie, przedostający się nielegalnie do Europy. To im bogaty Zachód składa propozycję „zrównoważonego rozwoju”: pracy na roli po 12 godzin dziennie przy zachowaniu szacunku dla natury. Kiedyś Orwell w książce „Droga na molo w Wigan” rozbijał burżuazyjny mit o tym, że robotnicy nie lubią się myć, w co całkiem poważnie wierzyli brytyjscy bogacze jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Orwell sprawdził i okazało się, że gdyby mieli na mydło i nie pracowali po

16 godzin dziennie w kopalni, to znaleźliby czas na kąpiel. Dziś należałoby obalić mit głoszący, że Masaje z Kenii i Mursi z Etiopii żyją w nędzy, dlatego że to wybrali z wielu dostępnych im możliwości.

Oczywiście chętnych do skorzystania z propozycji Andrewa i zamiany miejscami z kenijskimi Masajami albo etiopskimi Mursi brakuje, nie brakuje natomiast organizacji, które zupełnie poważnie deklarują, że utrzymanie średniowiecznych, rzekomo zgodnych z wymogami środowiska i głęboką naturą człowieka, metod życia jest czymś, do czego warto dążyć. W „przełomowym”, jak pisze organizacja Survival International, pamflecie „Progress Can Kill” (Postęp może zabić) z 2007 roku można przeczytać, że Masajowie, „którym udało się w dużym stopniu umknąć gospodarce rynkowej”, są szczęśliwi i zdrowi, podobnie jak inne ludy „żyjące na swojej ziemi, odżywiające się tradycyjnym jedzeniem”. I dyżurne zdanie filozoficzne pokazujące, co my tracimy, a oni zyskują: „Te grupy może i są ubogie w sensie finansowym, ale są bogate na wiele innych sposobów”.

Ta i inne brednie rozpowszechniane przez rzekomych obrońców tradycji są obrazą ludzi, którzy dożywają co najwyżej 40 lat i, owszem, może i są szczęśliwi, ale tylko dopóki nie zachorują na malarię, zapalenie płuc albo biegunkę. Wtedy, zgodnie z nakazami matki natury – umierają.

W historii nie brakuje oczywiście przykładów wykorzystywania retoryki postępu, szerzenia cywilizacji czy niesienia wiary chrześcijańskiej do plądrowania całych kontynentów i masowego mordowania ludzi. Europejska kolonizacja Afryki była oparta właśnie na takim pomyśle, na nim zasadzała się hiszpańska konkwista, belgijskie rzezie w Kongu, niszczenie Aborygenów w Australii i Indian w Stanach Zjednoczonych. We wspomnianym pamflecie Survival International wymienione są plemiona, dla których zetknięcie ze światem współczesnym kończyło się tragicznie – unicestwieniem albo zepchnięciem na społeczny margines. Jednak większość z nich dotyczy historii sprzed stu albo kilkudziesięciu lat. Ocenianie współczesnego świata miarą dokonywanych kiedyś zbrodni i stawianie własnego poczucia winy w roli ostatecznego wyznacznika metod rozwoju dla innych nie służy biednym tego świata. Wręcz przeciwnie, jest to jeszcze jeden przykład zachodniej pychy i protekcjonalizmu przebranych w ideologię pomocy najuboższym i ochrony natury.

Ideologia ta ma swój wymiar etnograficzny, ma też wymiar polityczno-ekonomiczny, w którym rolę czarnego luda grają zachodnie korporacje, a ich inwestycje traktowane są jako czynnik destabilizujący społeczeństwa żyjące w romantycznej sielance pierwotnego związku człowieka z naturą. Dokładny opis tego mechanizmu znajduje się w znanej książce Naomi Klein „Doktryna szoku”, a jego najbardziej aktualną wersję przerabiamy przy okazji debaty na temat form odbudowy Haiti po tragicznym trzęsieniu ziemi.

Wcześniej Klein dowodziła, jak opłakane skutki przyniosły zachodnie inwestycje po tsunami w 2004 roku i jak bardzo deformowały one świat i niszczyły życie ludzi od czasów Pinocheta (którego dyktaturę rzekomo wspierał guru wolnorynkowego liberalizmu Milton Friedman) przez obalenie komunizmu w Polsce (wprowadzenie terapii szokowej przez Balcerowicza było chytrym podstępem Amerykanów) do czasów najbardziej współczesnych. Dla Klein i jej zwolenników największym zagrożeniem dla Haiti byłoby wpuszczenie na teren tego kraju korporacji, które nieuchronnie zmieniłyby sposób życia ludzi.

Najbardziej niewiarygodne jest to, że po śmierci 200 tysięcy osób w jednym z najbiedniejszych krajów na świecie całkiem poważne i wpływowe postacie bogatego świata niepokoją się tym, że ktoś z zewnątrz być może będzie chciał zainwestować tam pieniądze, zmienić Haiti nie do poznania, a przy tym zarobić. Dla Klein i innych przeciwników diabelskich korporacji ideałem byłoby zapewne przywrócenie w Haiti stanu sprzed trzęsienia ziemi, kiedy nie inwestował tam nikt, dzięki czemu ludzie żyli „w zgodzie z naturą”.

Właśnie dlatego dziś, gdy smuci nas zniknięcie kolejnego języka z powierzchni ziemi, warto się zastanowić nad sensem tej śmierci. Powinniśmy przechowywać w pamięci i badać przejawy zanikających ludzkich kultur, bo to one świadczą o naszym humanizmie. Szkoda byłoby jednak, gdyby sentymentalizm i nostalgia za utraconym światem zabijały w nas wiarę, że po jego śmierci może nas czekać nowe, lepsze życie.

Rzeczpospolita

Nauka

Półinteligent – człowiek, którego wykształcenie przekracza jego intelektualne możliwości. Bowiem nauka nie jest dla każdego. Bo nie każdy ją intelektualnie kuma. Prof. B. Wolniewicz

РІЗДВО!

Глянь оком щирим, о Божий Сину,

На нашу землю, на Україну,

Зішли їй з неба дар превеликий,

Щоб Тя славила во вічні віки.

Światła Średniowiecza

Wzięte stąd http://www.forum.ateista.pl/showthread.php?t=4900

Światła Średniowiecza
Skrócona wersja poniższego eseju ukazała się w tygodniku “Najwyższy czas” w numerze 935 z 16 kwietnia 2008 roku

Średniowiecze ciągle jeszcze uchodzi za okres mroczny i brudny. Za czas, w którym kultura, sztuka, nauka po wspaniałym rozkwicie w antycznym Rzymie, upadły na samo dno, a ciemności fanatyzmu były rozświetlane tylko płomieniami stosów, na których ginęli wszyscy, ośmielający się myśleć samodzielnie. Taki obraz europejskiego Średniowiecza jest utrwalany przez popularne media, czy masową pop-kulturę. W poważnych opracowaniach historycznych i naukowych, ów stereotyp już dawno został wyeliminowany, niemniej w kulturze masowej, pomimo wysiłku popularyzatorów (np. kapitalnego w tej roli Terrego Jonesa) nadal jest bardzo popularny. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego tak trudno prawda o Średniowieczu przebija się do powszechnej świadomości? Oczywiście można pójść na łatwiznę i stwierdzić, że skoro Średniowiecze było tym okresem w historii naszej cywilizacji, w którym wpływ Kościoła i religii katolickiej na życie społeczne był największy, (dlatego też będziemy nazywać zamiennie europejskie Średniowiecze Chrześcijaństwem, bądź cywilizacją chrześcijańską – christianitatis), a dzisiaj obowiązująca moda intelektualna usiłuje pokazać katolicyzm jako kwintesencję obskurantyzmu i fanatyzmu, zatem i Średniowiecze, wg tego poglądu również musi być obskuranckie i prymitywne. Odpowiedzialność za utrzymujący się mit ponurego Średniowiecza miałaby zatem ponosić zła wola i polityczna poprawność twórców pop-kultury. Takie zjawisko faktycznie istnieje i odpowiada za powszechną ignorancję przynajmniej częściowo, niemniej sprawa nie jest wcale taka oczywista.

Aby się o tym przekonać wystarczy porównać monumentalne ruiny budowli antycznych, z dużo skromniejszymi pozostałościami budownictwa średniowiecznego. Pozostałości rzymskich akweduktów, czy równych, bitych dróg, mosty, gdzieniegdzie nadal używane, monumentalne posągi, do dzisiaj przytłaczają każdego turystę, zwłaszcza, kiedy ogląda je po raz pierwszy. Na tak imponującym tle resztki średniowiecznych drewnianych rur, czy okrąglaków nie robią żadnego wrażenia. W dzisiejszym Rzymie widzi się głównie budowle antyczne, a potem od razu renesansowe i barokowe. Podobnie wyglądają zbiory muzealne. Wspaniałość rzymskich pomników, potem średniowieczna czarna dziura, i dopiero Renesans i Barok. Zatem pogarda dla tych dziesięciu ciemnych wieków między jednym a drugim zakwitem kultury narzuca się niejako sama.

Co jest więc pierwotną przyczyną złej opinii o Średniowieczu? Jak widać jest to po prostu konsekwencją przyjętego sposobu oceny poziomu cywilizacyjnego. Historycy, będący w znakomitej większości humanistami, oceniają poziom danej kultury, czy epoki po wielkości i ilości pozostałości architektonicznych, oraz po ilości artystów malujących, rzeźbiących i wierszoklecących. Czyli po takich wskaźnikach, które przeciętny humanista jest w stanie ogarnąć i jakoś tam pojąć. Czy jednak takie wskaźniki są adekwatne? Niezupełnie. Pokazują one wielkość środków wydawanych na roboty publiczne, a to jak wiemy z nie tak bardzo odległych czasów PRL niekoniecznie się przekłada na jakość i efektywność. Oceniając tylko po wielkości danego przedsięwzięcia, można dojść do wniosku, że komputer marki „odra” produkowany w latach 70 i zajmujący kilka dużych pomieszczeń w specjalnie adaptowanym budynku jest „lepszy” niż dzisiejszy laptop, o ileż przecież mniejszy.

Oczywiście krytykując i odrzucając klasyfikację epok według skali humanistycznej jesteśmy zmuszeni wprowadzić jakąś alternatywę. Jedną z możliwości jest pomiar zużywanej przez daną cywilizację energii. Nie jest to oczywiście wskaźnik, który uwzględniałby wszystkie subtelne efekty rozwoju cywilizacyjnego, ale ma dwie gigantyczne zalety, których próżno by szukać gdzie indziej. Jest uniwersalny, niezależny od różnic kulturowych, a nawet jak się przekonamy, gatunkowych, jest także całkowicie obiektywny i na jego podstawie można by nawet porównać cywilizację Inków z hipotetyczną cywilizacją neandertalczyków, gdyby taka powstała.

Klasyfikację cywilizacji wg ilości zużywanej energii w jednostce czasu, czyli wg wartości znanej w fizyce jako moc, wprowadził do nauki Rosjanin Mikołaj Kardaszew, dla potrzeb związanych z poszukiwaniami ewentualnych cywilizacji pozaziemskich, co pozwala docenić jej prawdziwie uniwersalny charakter. Skala ta została następnie rozszerzona i zmodyfikowana o ilość dostępnej w danej kulturze informacji, przez Carla Sagana, także na cywilizacje ludzkie. Skala Kardaszewa-Sagana jest logarytmiczna i opisuje ją wzór.

k = (logW-6)/10,

gdzie W jest całkowitą mocą wytwarzaną przez cywilizację w watach.

Nasza obecna cywilizacja już będąca niemal globalną, znajduje się na poziomie k = 0,71. Cywilizacja rzymska natomiast, opierająca się na sile ludzkich mięsni miała k = 0,25. czyli dysponowała mocą 10^8,5 wata, 316 megawatów. Nie będziemy roztrząsać, czy dużo to czy mało, wszystko bowiem jest względne, zastanówmy się tylko nad dynamiką. Od czasów Ramzesów do upadku Rzymu cywilizacja śródziemnomorska w ogóle nie zmieniła swojego położenia na skali Kardaszewa. Z energetycznego punktu widzenia była to ciągle ta sama cywilizacja. Prawie dwa tysiące lat bez jakichkolwiek znaczących zmian.

A jak to było w Średniowieczu?

Wynaleziono wtedy (czy zaimportowano z Chin) chomąto. Pozwoliło to wykorzystać w pełni siłę konia, czego Rzymianie z braku odpowiednich uprzęży uczynić nie potrafili. Koń jest ok. 7 razy silniejszy od człowieka (człowiek może pracować w dłuższym czasie z mocą 100-110 watów, koń 750 watów – to tzw koń mechaniczny). Oczywiście naiwnością byłoby sądzić, że konie pracujące w zaprzęgu, czy w kieracie całkowicie wyparły wysiłek ludzi. Załóżmy, że stało się tak tylko w 50%.

Jaki jest zatem współczynnik Kardaszewa, dla takiej “skońszczonej” cywilizacji?

Policzmy k= (log(0,5*7*10^8,5)-6)/10 = 0,304.

Jak widać tylko dzięki chomątu Średniowiecze przebiło się przez poziom 0,3

Ale przecież to nie koniec. Asem atutowym Średniowiecza były nasiębierne koła wodne. Również wcześniej znane w Chinach, a także w Rzymie, gdzie jednak z opisanych później powodów nie odmieniły oblicza tej ziemi. Klasyczne średniowieczne nasiębierne koło wodne z przekładniami i transmisją napędu to, w porównaniu z tymi wcześniejszymi próbami, model znacznie bardziej zaawansowany. Moc takich średniowiecznych kół, napędzających najrozmaitszy przemysł, od kuźni, poprzez młyny do foluszarni i garbarni wahała się od kilku do nawet kilkudziesięciu koni mechanicznych. Przyjmijmy średnio 10 koni. Ponownie załóżmy, że koła wyparły poprzednie formy pozyskiwania energii (jak również np wiatraki) w 50%

Współczynnik Kardaszewa dla cywilizacji “ukołowionej” wynosi

k = (log(0,5*10*7*10^8,5)-6)/10 = 0,404

Czyli kolejny skok o 0,1

Teraz miażdżąca przewaga Średniowiecza nad Antykiem widoczna jest w całej pełni.

Taki stan utrzymał się do początku XIX wieku i ery pary, która podniosła k do 0,5. Warto zauważyć, że pierwsze maszyny parowe, konstrukcji Watta wcale nie były wydajniejsze czy sprawniejsze od kół wodnych (piękne przykłady takiej niezwykle już zaawansowanej maszynerii można oglądać na kanale elbląskim), natomiast wygrywały z nimi większa uniwersalnością i niezależnością od źródeł wody. Było to szczególnie istotne zimą, w XIX wieku znacznie mroźniejszą niż obecnie. Szybko też maszyna parowa została udoskonalona i osiągnęła moce dla turbin wodnych nieosiągalne (moc maszyny parowej zależy od ciśnienia i temperatury pary, które to parametry można teoretycznie podnosić bez ograniczeń. Moc kół wodnych zależy od ich średnicy, która z oczywistych względów nie może być dowolnie duża i różnicy wysokości spadku wody, też ściśle ograniczonej.

Na tle antycznego marazmu, jawią się więc wieki średnie, jako epoka niezwykle dynamiczna i postępowa. Wspomniano tu już o chomącie i kole wodnym – dwóch niezwykle istotnych wynalazkach, które kompletnie przeobraziły średniowieczną cywilizację chrześcijańską. Nie były to jednak jedyne innowacje wtedy wdrożone. W ciągu Średniowiecza dokonano rewolucji agrarnej związanej z wprowadzeniem nowych lepszych metod uprawy roli (trójpolówka), nowych lepszych narzędzi rolniczych np. pługu koleśnego z odkładnicą, bardziej wydajnych upraw, etc… Opanowano wielkopiecowe techniki wytopu stali. Powstały pierwsze wodociągi. W dziedzinie komunikacji zastosowano strzemię, ster zawiasowy, umożliwiający żeglugę pod wiatr żagiel skośny, oraz kompas. Kolejny przewrót nastąpił w technologiach informatycznych. Antyczne nieporęczne zwoje zastąpiono książkami wg dzisiejszego układu. Drogi pergamin został wyparty przez znacznie tańszy papier. Okulary znacznie wydłużyły okres aktywnej pracy intelektualistów. Skonstruowano zegar mechaniczny, będący pierwszym w ludzkiej historii urządzeniem cyfrowym. Zastosowano pozycyjny zapis liczbowy. Aby docenić to ostatnie osiągnięcie, proszę spróbować dodać bez transkrypcji na system dziesiętny MMXLVIII i MCMLXXXII. Wreszcie pod sam koniec Średniowiecza w Europie pojawił się druk. Naturalnie wiele z tych nowości zostało zapożyczone z innych, pozachrześcijańskich cywilizacji, zwłaszcza z Chin, ale w Chrześcijaństwie zostały one gładko przejęte, znacznie udoskonalone (np. kompas europejski bił swój chiński odpowiednik jakością na głowę), oraz przede wszystkim zastosowane na masową skalę. Średniowiecze to okres pierwszej rewolucji naukowo-technicznej i produkcji na skalę masową w dziejach gatunku ludzkiego.

I właśnie tutaj kryje się tajemnica znacznie skromniejszej od Antyku reprezentacji Chrześcijaństwa w materiale archeologicznym. Średniowiecze wygląda mniej imponująco, ponieważ jest od Antyku znacznie bardziej technicznie zaawansowane. Ten pozorny paradoks można wyjaśnić na dwóch przykładach. Jednym z nich jest problem zaopatrzenia w wodę. W tym celu Rzymianie budowali gigantyczne akwedukty. Utrzymanie potrzebnego do spływu wody, stałego 3 procentowego spadku na długości kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu kilometrów, było koszmarnym snem każdego inżyniera. Każde wzniesienie wymagało przekopania tunelu. Każda dolina wybudowania wiaduktu, czasami o imponującej wysokości. Koszty, zarówno zużytego materiału, jak i ludzkiego wysiłku, były gigantyczne. Co innego wodociąg. Również ten pomysł był znany w Starożytności, ale z przyczyn, o których będzie jeszcze mowa, nie wszedł do powszechnego zastosowania. Jego przebieg w terenie nie ma najmniejszego znaczenia, ważne jest tylko, aby punkt czerpania wody znajdował się poniżej punktu ujęcia. Takie wodociągi, początkowo z rur drewnianych, zaczęto konstruować w Średniowieczu. Także dzisiaj, w wieku XXI powszechnie buduje się średniowieczne wodociągi, a nie wspaniałe rzymskie akwedukty. Wodociąg przegrywa natomiast z akweduktem, jeżeli chodzi o pozostawienie po sobie wspaniałych, malowniczych ruin i dlatego nie cieszy się taką uwagą, na jaką zasługuje. Drugim przykładem jest budownictwo. Nawet najzawziętsi krytycy Średniowiecza nie są w stanie zanegować faktu, że w tej dziedzinie christianitatis pobiło starożytnych na głowę. A wszystko to dzięki kolejnemu wynalazkowi – ostrołukowi. Powstały dzięki niemu gotyk przewyższa budownictwo rzymskie pod każdym możliwym względem. Wytężenie, czyli stosunek rzeczywistych naprężeń występujących w budowli, do maksymalnych, jakie konstrukcja jest w stanie przenieść, dla najbardziej doskonałych rzymskich konstrukcji wynosi ok. 40%. Dla budowli gotyckich ten wskaźnik sięga 80%, co jest we współczesnej inżynierii uważane za ideał. A przecież budowali je ludzie nie tylko nie mający pojęcia o teorii sprężystości, czy wymyślonej dopiero w XX wieku, metodzie stanów granicznych, ale wręcz analfabeci. Czyli również pod względem ekonomicznym, nakładu robocizny i materiału, na otrzymanie określonego efektu, gotyk przewyższa Rzym co najmniej o rząd wielkości. Za te same pieniądze christianitatis mogło zbudować 10 razy więcej niż antyczni Rzymianie. Tylko, że znowu, jeżeli budynek gotycki się zawali, to ze względu na swoją wyrafinowaną i skomplikowaną konstrukcję, zawali się zwykle całkowicie, zatem jego ruina nie wytrzymuje porównania z ruiną rzymską. Tylko czy ocena zaawansowania technicznego budynku powinna zależeć od malowniczości ruin, jakie po sobie pozostawia?

Zatem w omawianym okresie w Chrześcijaństwie dokonało się coś, co David Landes w „Bogactwie i nędzy narodów” nazwał „wynalezieniem wynalazku”. Czyżby więc tu tkwiła przyczyna sukcesu cywilizacji chrześcijańskiej w Średniowieczu? Niezupełnie. W końcu większość wdrożonych w Średniowieczu wynalazków nie była tak naprawdę niczym nowym i naprawdę wynaleziona została znacznie wcześniej. Stało się to w epoce zwanej hellenistyczną, przypadającą na IV-II wiek przed Chrystusem. Stanowi ta epoka jedyny znany przypadek, kiedy jakaś cywilizacja wcześniejsza bądź współczesna christianitatis rozwijała się równie szybko pod względem naukowo-technicznym, co z nieco przesadnym zapędem, rozpędem i entuzjazmem opisał wielki miłośnik Hellenizmu Lucio Russo w książce „Zapomniana rewolucja”.

Nie wdawając się detalicznie w przytaczane przez Russo przykłady, można generalnie stwierdzić, że rozwój greckiej myśli naukowej w czasach Hellenizmu był rzeczywiście zadziwiający i swoim tempem przypominał późniejsze Chrześcijaństwo. Były jednak i pewne różnice. Podstawową z nich było to, że nauka hellenistyczna nie potrafiła w zasadzie nic zaoferować społeczeństwu, które ją utrzymywało. W ciągu 500 lat istnienia Muzejonu w Aleksandrii, jedynym opracowanym tam pomysłem, który rzeczywiście doczekał się masowej realizacji była pompa wodna, tzw śruba Archimedesa. Jak na pół tysiąclecia wynik to niezbyt imponujący. Konstruowano wtedy maszyny parowe, a nawet …komputery, ale nie zapoczątkowało to ani rewolucji informatycznej, ani choćby tylko przemysłowego wieku pary. Wszystkie te konstrukcje były jednostkowymi przykładami geniuszu i takimi pozostały, nie doczekując bardziej praktycznych i masowych zastosowań.

Na przeszkodzie stanął ustrój społeczno gospodarczy, oparty głównie na pracy niewolników. Niewolnicy byli tani (właściwie – darmowi) i zastępowanie ich maszynami nie miało żadnego sensu ekonomicznego. W dodatku prawdziwy grecki mędrzec – filozof miał pracę oraz praktyczne zastosowania swoich koncepcji w głębokiej pogardzie. Trudno z resztą by było inaczej, skoro praca kojarzyła się z zajęciem dla niewolników. Niewolnicy stanowili nawet znaczną część personelu aleksandryjskiego Muzejonu i to ich zadaniem było przeprowadzanie eksperymentów, którymi filozofowie nie chcieli się brudzić Mało tego, grecka warstwa rządząca w państwach diadochów wyznawała poglądy śmiało mogące być zaliczone do nazistowskich, w tym przekonanie o nieusuwalnym podziale populacji na greckich ubermenschów i (pod)ludzi Wschodu w sposób naturalny przeznaczonych do niewolnictwa. Stąd też greckie elity krzywo patrzyłyby na próby dostarczania owym untermenschom ułatwiającej życie techniki, nawet gdyby takie próby zostały podjęte. Nauka i technika pozostały więc czymś w rodzaju rozrywki dla znudzonych arystokratów i kiedy zabrakło państwowego mecenatu (królestwa hellenistyczne legły w gruzach, a rzymskie elity fascynowało już co innego) cywilizacja śródziemnomorska gładko wróciła do epoki przednaukowej, z której wyszła ponownie i na dobre dopiero dzięki Chrześcijaństwu. Hellenizm, pomimo swojej wspaniałości pozostawił po sobie na trwale raptem kilka gotowych rozwiązań (jak balisty, katapulty, czy śruba Archimedesa) kilka idei filozoficznych, jedną teorię naukową pożyteczną i przydatną (geometrię euklidesową) i jedną całkowicie błędną i paraliżująca potomnych na kolejne półtora tysiąclecia (system geocentryczny). Zupełnie inaczej było z Chrześcijaństwem. Tu rozwój był równie szybki, ale co najważniejsze trwały i przynoszący korzyści wszystkim mieszkańcom.

Tak zatem dwustuletni okres Hellenizmu, wbrew popularnym porzekadłom, typu “już starożytni Grecy, etc..” jawi się w rzeczywistości jako dziwaczny wybryk na tle ogólnego bezruchu Antyku. Wybryk bez początku i dalszego ciągu. W końcu ogólna stagnacja i marazm, z jakiej znany jest Rzym u swego schyłku, nie jest objawem jakiejś choroby i dekadencji, ale stanem dla antycznych społeczeństw oczywistym i naturalnym! Wiele z tego marazmu zachowało Bizancjum i dlatego w ciągu kilku stuleci dało się przegonić narodom Zachodu, niegdyś przez Rhomajów pogardzanych jako barbarzyńcy. Pozorna wspaniałość i świetność rzymskiego imperium w okresie pryncypatu jest zatem efektem skonsumowania dorobku wypracowanego wcześniej przez Hellenizm. Po strawieniu tych cudzych osiągnięć Rzymianie okazali się niezdolni do ich rozbudowy i rozwijania. Z resztą zanim Kwiryci odkryli, ze od Greków można się wiele nauczyć, niemało z dorobku Hellenizmu zniszczyli, od zamordowania Archimedesa, chyba najbardziej znanego hellenistycznego uczonego w Syrakuzach począwszy, na spaleniu biblioteki aleksandryjskiej przez Cezara skończywszy.

Warto zauważyć, że dokładnie tą samą drogę przeszedł Islam, który również ponownie “odkrył” Hellenizm, ponownie skonsumował jego dorobek i dzięki adaptacji tego, co ocalało do jego czasów z greckich osiągnięć, zbudował swój efemeryczny “Złoty Wiek”. Konsekwentnie islam, powtórzywszy koło historii, które wcześniej stało się udziałem Rzymu, okazał się niezdolny do dalszego rozwijania osiągnięć Hellenizmu i jako cywilizacja wylądował w końcu w rynsztoku, w którym tkwi do dzisiaj.

Zachód zaś, po monstrualnym bankructwie, jakim był w rzeczywistości “upadek Rzymu” (na zachodzie) znalazł się w sytuacji żebraka na wysypisku śmieci. Ze wszystkich tamtejszych bibliotek ocalały jedynie biblioteki klasztorne, a ich “zwojozbiory” (książki mnisi musieli dopiero wynaleźć) trudno uznać za jakoś reprezentatywne, skoro w bibliotekach kościelnych znajdowały się głównie teksty kościelne. Co nieco oczywiście ocalało i w klasztornych bibliotekach, część rzeczy udało się ściągnąć od Arabów, ale i tak Chrześcijaństwo startowało jako cywilizacja z przeraźliwie niskiego punktu startowego. W poniższej tabeli przedstawiony jest świat w roku 1000 w podziale na kręgi cywilizacyjne. Poziom zaawansowania poszczególnych kultur zmierzymy tym razem za pomocą ich zamożności, czyli podając ich Produkt Krajowy Brutto, PKB, oraz PKB na jednego mieszkańca. Wszystkie dane sa podane w dolarach wg wartości z 1990 roku. Odpowiednie dane podaje na swoich stronach internetowych wydział ekonomiczny Uniwersytetu w Groningen.
ŚWIAT W ROKU 1000

Cywilizacja…ludność [mln osób]….PKB [mln $ ]……PKB per capita [$]
Bizancjum………….9…………………..5 000………………..556
Islam………………24,6……………….13 630……………….554
Chiny………………59…………………27 494………………..466
Indie……………….75…………………33 750……………….450
Japonia……………7,5………………….3 188……………….425
Christianitatis……25,5………………..10 670……………….419
Ameryka………….12,9…………………5 144………………..400

Bez trudu można zauważyć, że wschodnia część Imperium Romanum, uniknąwszy kryzysu z V wieku, na początku wieku XI nadal pozostała najbogatszym krajem na Ziemi. W niczym nie ustępowały mu kraje muzułmańskie, które jak już wspomniano, potrafiły przyswoić sobie wiedzę zrabowaną w bizantyjskich bibliotekach. W środku tabeli znajdujemy kultury azjatyckie, Chiny, Indie i Japonię. Natomiast zachodnie chrześcijaństwo znajdowało się na szarym końcu tej listy ledwo wyprzedzając tkwiącą wciąż w neolicie Amerykę. Przy okazji odkryliśmy przyczynę, dla której pierwsza europejska próba kolonizacji Ameryki, podjęta właśnie w tymże roku, zakończyła się kompletnym fiaskiem. Garstka osadników znajdujących się na krańcach przeraźliwie długich linii komunikacyjnych (przy ówczesnych środkach komunikacji podróż z Norwegii do Winlandii trwała ponad rok) łączących ich z jednym z najbiedniejszych krajów i tak biednego Chrześcijaństwa, nie miała szans na sukces.

Tak wyglądała sytuacja w samym środku Średniowiecza. A jak się sprawy miały na końcu? Oto sytuacja na świecie w roku 1500. Obok danych liczbowych przedstawiliśmy wzrost w procentach w latach 1000-1500
ŚWIAT W ROKU 1500

Cywilizacja….ludność….przyrost…..PKB…..prz yrost……PKB pc…..przyrost
………………..[mln]…..1000-1500.[mln $]..1000-1500…..[$]…1000-1500

Christianitatis.68,77…….170,1%..49 950….368,1%……..726……..73,3%
Chiny………….103………74,6%…61 800….124,8%……..600……..28,8%
Islam………….25,3……….2,8%…13 969…….2,5%……..552………-0,3%
Indie…………..110………46,7%…60 500……79,3%…….550………22,2%
Japonia………..15,4…….105,3%….7 700….141,5%……..500……..17,6%
Ameryka……….19,6……..53,6%….8 188……59,2%……..415………3,6%

Surowe dane są po prostu porażające. W okresie, który stał się synonimem ciemnoty i zacofania, christianitatis awansowała z pozycji najbiedniejszej kultury na Ziemi, na pozycję światowego lidera. Zbiegło się to w czasie z upadkiem dawnych hegemonów. Bizancjum zniknęło całkowicie podbite i zniszczone przez islam, a sam islam …stanął w miejscu na blisko pół tysiąclecia. Nawet ciągle jeszcze neolityczna Ameryka rozwijała się szybciej! Natomiast tempo rozwoju christianitatis pobiło wszelkie możliwe rekordy, zarówno starsze, jak i Średniowieczu współczesne. Zmiana proporcji między Chrześcijaństwem a Islamem jest szczególnie widoczne w Hiszpanii. Tamtejsi muzułmanie dwukrotnie tworzyli zjednoczone państwo i dwukrotnie rozpadało się ono na państwa-miasta zwane taifami. Tamtejsi chrześcijanie również dwukrotnie usiłowali ten rozpad wykorzystać w celu rekonkwisty. Pierwszy taki epizod, po rozpadzie kalifatu Kordoby w XI wieku nie spowodował dużych zmian terytorialnych na półwyspie iberyjskim. Podczas drugiego, po upadku Almohadów w XIII wieku, chrześcijanie przetoczyli się po Hiszpanii jak walec, likwidując w krótkim czasie wszystkie taify poza Grenadą. Dzisiaj często nazywa się szybko rozwijające się azjatyckie kraje „tygrysami”. Rozszerzając tą zoologiczną alegorię na czasy Średniowiecza, możemy porównać cywilizacje wschodnioazjatyckie do słoni, islam byłby wielkim, groźnym, agresywnym oraz kompletnie anachronicznym tyranozaurem, natomiast kraje christianitatis to stado inteligentnych, współpracujących, planujących i stosujących ekonomię sił, wilków. Wilków Średniowiecza.

Dlaczego? Dlaczego christianitatis wykazała się taką niesamowita dynamiką na tle kultur starszych i sobie współczesnych? Chociaż próbowano to tłumaczyć na przeróżne sposoby, doszukiwać się wyjaśnień natury geograficznej, biologicznej, klimatycznej, a nawet rasowej, czy wręcz rasistowskiej, to nie ulega raczej wątpliwości że przyczyny tkwią w istniejącym ustroju społeczno-gospodarczym, oraz w paradygmacie ideologicznym, który tenże ustrój sankcjonował.

Określona religia, czy ideologia oznacza przyjęcie określonego systemu wartości. Ten system warunkuje z kolei ustrój społeczno-gospodarczy. a rodzaj tego ustroju ma decydujący wpływ na to, czy innowacje, zmiany i wynalazki, które zawsze we wszystkich epokach można wymyśleć, przyjmą się, czy tez społeczeństwo je odrzuci. W okresie hellenistycznym Grecy budowali i maszyny parowe i komputery (mechaniczne), do czego później wrócono dopiero w XVIII wieku. A mimo to absolutnie nie miało to wpływu na późniejsze dzieje ludzkości. Ustrój społeczno gospodarczy nie pozwolił na absorpcję tych osiągnięć.

W Średniowieczu było inaczej. Po pierwsze chrześcijaństwo jest jedyną chyba religią, która akcentuje indywidualny charakter relacji człowieka z bóstwem i to, ze Bóg każdego człowieka traktuje oddzielnie. Kultura zbudowana na takim założeniu konsekwentnie widzi człowieka jako jednostkę, a nie tylko część jakiegoś kolektywu, typu klanu, czy plemienia. Logiczne jest, ze taki indywidualny człowiek posiada prawo do zatrzymania dla siebie większości owoców swojej pracy a nie musi się nimi dzielić z kolektywem. Jeżeli zatem wymyśli coś, co zwiększa wydajność pracy, to korzyści z tego wynalazku są dla niego oczywiste. W chrześcijaństwie człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Zatem każdy akt twórczy człowieka, jak skonstruowanie nowego pługa, jest traktowane jako naśladowanie aktu stworzenia przez Boga, a tym samym uświęcone. Chrześcijanie uważają, ze świat, jako stworzony przez Boga jest dobry i przyjazny człowiekowi, a sam człowiek powinien go ulepszać i “czynić sobie ziemię poddaną” Wreszcie chrześcijaństwo zakłada, że skoro świat został stworzony racjonalnie przez racjonalnego i osobowego, podobnego do człowieka, Boga (a nie np wyłonił się z pradawnego chaosu), to znaczy że świat jest skonstruowany racjonalnie i można go rozumowo badać (Dziwnym zbiegiem okoliczności (?) okazuje się, że świat rzeczywiście jest zbudowany racjonalnie) Dodajmy do tego istnienie wyodrębnionej grupy specjalistów – intelektualistów, kształconych w specjalnych szkołach – uniwersytetach, nie istniejących w żadnej innej kulturze. Średniowieczny system uniwersytecki był tak skonstruowany, że każdy absolwent, niezależnie od swojej specjalności, czy prawniczej, czy teologicznej, czy medycznej, musiał zaliczyć program „sztuk wyzwolonych”, czyli nauk ścisłych i przyrodniczych. Efekty widać właściwie do dzisiaj.

__________________
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki – J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Słownik pilastra

!

Cicero: the more laws a country has, the less justice there will be

Inne koszulki

http://innekoszulki.pl/

http://innekoszulki.pl/

Ideą naszej firmy jest Inność i pragnienie szerzenia Starego Świata w nowej formie. Chcemy docierać do środowisk ludzi odważnych, myślących, dowcipnych i refleksyjnych. Nie będziemy poprawni politycznie, bo wyznajemy największą herezję XXI wieku – Normalność.


Dlaczego Inne Koszulki? Dlatego, że świat należy do Odmieńców, a nikim więcej być nie chcemy w oczach Szczuk, Owsiaków, Śród, Michników, oraz wykształciuchów z “Tygodnika Powszechnego” i wszelkiej maści Goebbelsów tolerancji, postępu, równości, demokracji, dialogu i praw człowieka.


Inne Koszulki, bo koszulki dla Normalnych Ludzi.

Fundacje?

tu

“WAZKIE z Naszego Dziennika:

Agendy niemieckiego panstwa

Niemieckie fundacje dzialajace w Polsce sa przez jednych nazywane “niemiecka
agentura”, przez innych “piata kolumna”. Trzy z nich – Fundacja Friedricha
Neumanna, Fundacja Friedricha Eberta i Fundacja Konrada Adenauera sa
sponsorami Instytutu Studiów Strategicznych, w którego wladzach zasiadaja
dwaj glówni kandydaci Platformy Obywatelskiej do fotela ministra spraw
zagranicznych: Jacek Saryusz-Wolski i Bogdan Klich.

Wplywy zagraniczne, glównie niemieckie, realizowane sa w Polsce przede
wszystkim poprzez dzialalnosc licznych fundacji finansowanych przez
niemiecki rzad. Jest ich kilkanascie. Najwazniejsze z nich to Fundacja im.
Adenauera, Fundacje Eberta, Neumanna, Boscha. Dla obserwatorów ich poczynan
nie ma watpliwosci – zostaly one powolane dla celów politycznych, a wiec do
ksztaltowania polityki polskiej w pozadanym dla Niemców kierunku. Temu
celowi maja takze sluzyc przydzielane przez wszystkie fundacje stypendia,
wyjazdy zagraniczne, organizowane szkolenia i konferencje. Wszystko w mysl
zasady: placimy i wymagamy. Oficjalnie wszystkie fundacje deklaruja
wspieranie dzialan przyspieszajacych proces integracji Polski z Unia
Europejska i rozwój instytucji demokratycznych w Polsce. Kiedy dokladniej
przyglada sie realizacji tych hasel, wyraznie widac, ze ich celem jest
pozbawienie Polski narodowej suwerennosci. Kolejny cel fundacji to budowa w
Polsce tzw. spoleczenstwa otwartego, w którym lad spoleczny oparty jest na
calkowitej wolnosci i braku jakichkolwiek norm moralnych. Te antyidee,
poprzez zakladanie szeregu fundacji, wprowadza w zycie George Soros,
amerykanski miliarder zydowskiego pochodzenia. W Polsce najbardziej znana
sponsorowana przez niego fundacja jest Fundacja Stefana Batorego. Podobnie
jak wymienione powyzej niemieckie fundacje jest ona najmocniej powiazana ze
srodowiskiem dawnej Unii Demokratycznej, Unii Wolnosci i obecnej Partii
Demokratycznej.

Do spólki z Fundacja Batorego

Dzi alalnosc Fundacji Adenauera jest w 95 proc. finansowana z dotacji z
budzetu Niemiec. Mniej wiecej polowe srodków Fundacja przeznacza na projekty
w krajach Europy Srodkowej i Wschodniej oraz Ameryki Poludniowej i
Lacinskiej. Dla przykladu w roku 1997/98 jej budzet wyniósl okolo 220
milionów marek. Przewodniczacym Zarzadu Fundacji Adenauera jest prof. Günter
Rinsche, niemiecki deputowany do Parlamentu Europejskiego. Obok Fundacji
Batorego i Fundacji Forda, Fundacja Adenauera jest glównym sponsorem Centrum
Stosunków Miedzynarodowych (CSM), zarzadzanego przez Janusza Reitera, bylego
ambasadora RP w Berlinie. Do beneficjentów Fundacji Adenauera nalezy takze
Instytut Spraw Publicznych (ISP). Jednoczesnie zarówno CSM, jak i ISP
deklaruja, ze sa pozarzadowymi i niezaleznymi placówkami badawczymi, i tak
tez sa przedstawiane przez niepolskie, liberalne media.
Fundacja Adenauera to takze jeden z glównych sponsorów Fundacji Schumana,
która od poczatku lat 90. wspierala srodowisko Unii Wolnosci, a teraz Partii
Demokratycznej (i jest z nia przez swych polskich czlonków, chocby Tadeusza
Mazowieckiego, zwiazana).

Aktywnie agitowala za przylaczeniem Polski do UE.

Na skandal zakrawa fakt, ze Fundacja Adenauera, podobnie zreszta jak inne
fundacje dzialajace w Polsce, organizuje seminaria i konferencje dla
polskich urzedników samorzadowych, które nieprzypadkowo najczesciej obejmuja
swoim zasiegiem nasze Ziemie Odzyskane.

Fundacja Friedricha Eberta zostala zalozona w Berlinie w roku 1925 na mocy
zapisu testamentowego Friedricha Eberta, prezydenta Rzeszy po ustanowieniu
Republiki Weimarskiej.

Jest zwiazana z socjaldemokratycznym SPD. W Polsce od 1990 r. dziala na
rzecz realizacji spoleczenstwa otwartego. Aktywnie agitowala za
przyspieszeniem integracji naszego kraju z Unia Europejska. Organizuje
spotkania, seminaria, konferencje na polskich Ziemiach Odzyskanych, agitujac
za “polsko-niemiecka wspólpraca regionalna” w ramach UE. Sponsorowala
niektóre z przedsiewziec liberalnego Instytutu Spraw Publicznych (ISP),
którego glównymi darczyncami sa Fundacja Batorego, Fundacja Forda i Open
Society Institute w Budapeszcie. Wsród partnerów Fundacji odnajdujemy
wybitnie proniemieckie Centrum Stosunków Miedzynarodowych, Instytut
Zachodni, Fundacje Schumana i proaborcyjna Federacje na rzecz Kobiet i
Planowania Rodziny.

Polska ze wzgledu na zakres i intensywnosc podejmowanych dzialan jest jednym
z wazniejszych terenów dzialalnosci Fundacji.
Fundacja Friedricha Neumanna jest powiazana z niemieckim i swiatowym ruchem
liberalnym. W jej wladzach zasiadaja byli lub obecni przedstawiciele
niemieckich wladz. Fundacja propaguje zasade wolnosci bez zadnych moralnych
zobowiazan. Jej specjalnosc to “spoleczenstwo obywatelskie” oraz
“integracja” europejska. Podobnie jak fundacje Adenauera i Eberta byla
sponsorem i wspólorganizatorem niektórych przedsiewziec ISP. Polskim
studentom i naukowcom oferuje atrakcyjne stypendia zagraniczne. Jednym z
warunków ich uzyskania jest “dzialalnosc spoleczno-polityczna”. Nic za
darmo. Fundacja byla wspólorganizatorem konferencji promujacych wspólna
walute europejska – euro.

Beata Falkowska”

Bratislava & Zurich

3 000 km in 2 weeks :)

Central Eastern Europe

Jest wciąż bardzo wielu ludzi, którzy się lepiej czują, gdy państwo za nich myśli, decyduje, gdy logika państwa jest nakręcana przez organizowanie konfliktów i agresji, czy to językowej, czy quasi-prawnej, realizowanej przez dyspozycyjne służby specjalne. I tak jest nie tylko w Polsce. „Putinizm” i jego recydywy są absolutnie możliwe we wszystkich krajach postkomunistycznych…. Ze strony www.ngo.pl

Przysłowia angielskie

Bezczynny mózg jest warsztatem diabła.
Bóg obiecuje bezpieczne lądowanie, ale nie spokojny lot.
Cała mądrość nie mieści się w jednej głowie.
Chętnie byłby tchórzem, tylko boi się.
Chirurg powinien mieć oko orła, serce lwa i rękę kobiecą.
Chleb zawsze spada na stronę posmarowaną masłem.
Ci, którzy mieszkają w szklanych domach, nie powinni obrzucać ich kamieniami. (!!!!?????)
Czas stoi, my biegniemy.
Często prawdę wypowiada się żartem.
Człowiek dobrze wychowany w towarzystwie nie ma przekonań.
Człowiek ma tyle lat, na ile się czuje.
Człowiek żyje ze swej myśli, zwierzę żyje ze swych zębów.
Czterdziestu dowcipnych przypada na jednego, co ma zdrowy rozsądek.
Dobrze jest mieć przyjaciół, źle – potrzebować ich pomocy.
Jest tylko cienka czerwona linia między rozsądkiem a szaleństwem.
Jeżeli siałeś kolce, nie będziesz zbierał róż.
Kompromis to sztuka dzielenia ciasta tak, aby każdy myślał, że dostał największy kawałek
Leniwemu baranowi ciąży jego wełna.
Nie dawaj rad ani soli, zanim cię o to nie poproszą
Wśród ślepców jednooki jest królem.

Egalite. Equality. Correctness

If there are Afroamericans or AfroEuropeans, I demand to be considered not “the one from East” or “somewhere near Russia”, but Slavic European or Euro-Slavic please!

Twórczość. Autentyzm.

Aby osiągnąć autentyzm, trzeba wiedzieć, kim się jest i, w przybliżeniu, dlaczego. Trzeba poznać samego siebie nie tylko w kategoriach odgrywanych ról, ale także jako istotę, posiadającą życie wewnętrzne, zbudowaną wokół wewnętrznej ciemności. Erica Jong, Artystka jako gospodyni domowa

Capitalism as a Source of Crisis? Not really…

Reality vs “Liberalism”

Logic vs Emotions

Liberal emotions = Lets create welfare and help the poor

Conservative logic = your going to give people a option to be lazy and not work

Liberal emotions = lets tax the rich and give it to the poor

Conservative logic = then those same people will tighten up and create less jobs

Liberal emotions = lets regulate  business so nothing wrong can ever be done

Conservative logic = lets think through the regulation so you dont lose jobs because the cost of buisness is too high

Liberal emotions = lets force banks to lessen lending standards so the poor can buy houses

Conservative logic = let banks decide who they should lend to

Liberal emotions = lets bailout the banks or the economy will be hurt

Conservative logic = lets liquidate those banks and recover without taxpayer dollars

Liberal emotions = lets create jobs by goverment created jobs

Conservative logic = those jobs will only be temporary and long lasting jobs are created by private buisnesses

FINANCIAL CRISIS!

Due to the current financial crisis facing the world at the moment, the light at the end of the tunnel will be switched off to save on electricity costs, until further notice.

Ze względu na kryzys finansowy światełko na końcu tunelu będzie wyłączone w celu oszczędzania na kosztach prądu, do odwołania.

Who thinks differently?

Socjolog postrzega Internet inaczej niz Informatyk. Pierwszy widzi przestrzeń tam, gdzie drugi widzi tylko dane. Pierwszy widzi całość, a drugi skupia się na numerycznych łukach w systemach. Alina Betlej, doktor zarządzania wiedza

Екологія і Україна!!!!!!!

Мы, конечно, молодцы!

Недавно была опубликована статья Джоанны Ярроу «15 безболезненных способов спасти мир» (http://www.inopressa.ru/telegraph/2007/03/21/17:45:42/15)

В ней рассказывается о тех мерах, которые должен предпринять каждый цивилизованный британец, чтобы уменьшить количество бытовых отходов и выбросы СО2 в атмосферу над Британскими островами.

Все эти меры универсальны для мирового сообщества в целом, но многие пункты «Способов» теряют смысл на территории постсоветских стран.

Мы не используем бутыллированую воду для приготовления всех продуктов питания, мы используем полиэтиленовые пакеты повторно, в большинстве случаев принимаем душ вместо ванны (не имеем такой завзятой колониальной привычки :) ), устанавливаем газовые отопительные котлы в новых домах или квартирах, покупаем органические продукты на сельхозрынках (другие в супермаркетах пока еще сильно уступают по качеству и цене).

После 10 минут бездействия наши компьютеры переходят на режим энергосбережения, мы очччень экономим бумагу.

Слава Богу, китайцы и турки производят дешевое белье в основном из хлопка, сушильная машина для нас – редкость, а секонд-хенд – привычный магазин.

Остается из списка:

«1. Купите фильтры, чтобы уменьшить содержание хлора, если вам не нравится вкус, но некоторые эксперты утверждают, что вода из крана (с высоким содержанием минеральных солей и низким риском заражения) даже качественнее, чем из бутылок.

2. Пользуйтесь энергосберегающими лампочками. Это не обязательно лампочки в форме петли, дающие отвратительный желтый свет. Теперь они бывают всех форм и размеров (см. ebulbshop.com) и обычно служат как минимум в 10 раз дольше, чем обычные лампочки, потребляя в пять раз меньше энергии. Перейдя на них, вы можете сэкономить около 100 фунтов в год. Если каждый житель Британии заменит всего одну лампочку в 100 Вт на энергосберегающую лампочку в 20 Вт, мы сэкономим столько электроэнергии, сколько производит АЭС Sizewell B.

3. Не наливайте лишнюю воду в чайник. Если всего 15 семей наливали бы столько воды, сколько им нужно, выбросы углекислого газа уменьшились бы на 1 тонну в год.

4. Поверните термостат, снизив температуру в доме на 1 градус. Это уменьшит ваши счета за отопление на одну десятую и снизит эмиссию на 240 кг в год.

5. Не покупайте «потные» ткани, такие как нейлон и полиэстер. Их делают из нефтехимических продуктов, используя в процессе огромные количества энергии, воды и синтетических масел. Закись азота, которая выделяется при производстве нейлона, в качестве парникового газа в 310 раз сильнее CO2. При малейшей возможности выбирайте натуральные ткани.

6. Стирайте при более низкой температуре. Что происходит с британской горячей стиркой? В Японии, Европе и даже Америке белье обычно стирают при температуре ниже 30 градусов. Стрика при более низкой температуре, особенно с учетом того, что средняя британская семья делает 247 загрузок в год, это легкий способ сэкономить большое количество энергии. Если бы это сделали все, у нас было бы достаточно свободной энергии для электрификации полумиллиона домов.»

Ура! Мы сократили список наполовину, главным образом, благодаря нищете населения :) .

Окружающая среда – Środowisko – Environment

Как стать чуточку зеленее

Моя подруга, Тамара Кутонова, известный киевский, белградский, варшавский и севастопольский популяризатор аскетичного образа жизни и бережного отношения к природе, «перелопатила кучу литературы» и выдала на гора свои рекомендации о том, что может делать ежедневно каждый из нас на этом поприще :) ).

Кроме шуток, я искренне благодарна Тамаре за проделанную работу – ее рекомендации подобраны или составлены именно для нашего времени и для нашей страны, чего не наблюдается в большинстве печатных изданий и других СМИ.

Итак, «Как стать чуточку зеленее»

Когда ты собрался с утра, приготовь и планету.

Маленький принц / Антуан де Сент-Экзюпери

Добрый день!

Ниже приводятся факты ПОЧЕМУ и КАК стать более заботливым по отношению к окружающей среде (стать зеленым).

Отходы

Чем больше мы потребляем: покупаем новую одежду, упаковываем подарки в прекрасную цветную упаковочною бумагу (для того чтобы выбросить через несколько минут после того, как откроют подарок), меняем телефоны, телевизоры и т.д., тем больше мы производим отходов.

Отходы могут быть: использованы повторно (нами же), переработаны для вторичного использования (промышленным способом), сожжены, утилизированы на полигонах в море либо на суше. Последний метод доминирует в нашей стране. К сожалению, в отличие от наших западных соседей, у нас отходы складируются не на хорошо подготовленных охраняемых территориях, защищенных специальным полиэтиленом и снабженных водо- и газоотводами, а просто скидывается на землю в предварительно подготовленные ямы или естественные понижения. В городе с населением 740,000 человек используется до 200 млн. пластиковых пакетов. За рубежом вторичной промышленной переработке подвергается только 1% от этого количества. Для производства 100 млн. пластиковых пакетов необходимо более чем 1,7 млн. литров нефти (невозобновляемого ресурса). Для полного разложения в природе обычной консервной металлической банке необходимо 100 лет, пластиковому пакету – 1,000 лет.

☼ Когда Вы идете в магазин, возьмите с собой пластиковые пакеты либо матерчатую сумку – вместо того, чтобы покупать новые пакеты либо брать пакеты, которые нам бесплатно предлагают в магазинах.

☼ Используйте коробки и бутылки, которые могут быть использованы Вами несколько раз. Например, кладите бутерброды в пластиковую коробку вместо одноразовых пакетиков. Житель восточной Европы в среднем «потребляет» 1 дерево за 2 года. Вам 30 лет? Скорее всего, для Вас срезано 10–15 деревьев.

Бумагу возможно перерабатывать промышленным способом 7 раз вместо того, чтобы выбрасывать ее для гниения на свалках. Производителям на Украине не хватает макулатуры для производства картона и поэтому, макулатура импортируется к нам (!). Переработанная бумага означает на 50% чище воздух, на 60% меньше энергозатрат, на 85% меньше использования воды, на 95% меньше загрязнения воды.

☼ Берегите бумагу – пишите / печатайте на обеих сторонах (проверьте, есть ли на вашем принтере возможность двусторонней печати, а при запуске печати, выберите функцию «Печать / Свойства / Завершение / Двустороння печать»).

☼ Сдавайте стекло, пластиковые бутылки и бумагу для вторичной переработки – Вы не заработаете много денег, но однозначно сделаете вклад в более чистую окружающую ВАС среду.

Вода

Только 3% воды на Земле является пресной, около 2/3 этого объема – это горные и полярные ледники. Наше тело состоит из более чем 75% воды, т.е. вода – это ключевое химическое соединение для нормального функционирования нашего организма. На Украине, как и в большинстве стран юго-восточной и центральной Европы, в течение последних 100 лет наблюдается повышение температуры и уменьшение объема воды. Ожидается, что засухи будут более частыми и сильными.

☼ Закрывайте кран с водой, когда Вы ее не используете. Если Вы оставляете кран открытым во время чистки зубов, бритья, когда моете посуду, Вы «выбрасываете» около 5 литров воды (очистка и доставка которой стоит немалых денег!).

☼ Почините текущие краны и установите водосберегающую головку на душ и аэратор на краны. 10 капель воды в минуту означают 2000 литров воды в год.

☼ Берегите воду. Мы используем около 120 литров воды при приеме ванны и только 50 – при приеме пятиминутного душа. Догадайтесь, что стоит дороже для Вашего кошелька и окружающей среды? Можно также выключать воду в то время, пока вы мылитесь J.

☼ Поливайте цветы и растения на даче вечером т.к. испарение менее интенсивно вечером. Также подумайте о сборе дождевой воды.

Химические вещества

На рынке существует около 70,000 химических веществ, еще около 1,500 новых соединений появляется ежегодно. Предполагается, что, по меньшей мере, 30,000 химических веществ никогда не были всесторонне протестированы на предмет возможных рисков для человека. В настоящий момент токсические вещества находят в организме всех новорожденных.

☼ Попытайтесь использовать как можно меньше химических веществ и стремитесь уменьшать их объем при использовании в каждый данный момент. Вспомните бабушкины методы: используйте соду для мытья посуды и растворенный уксус для чистки стекла.

Живые существа

С 1500 г. под давлением человека с лица планеты исчезло 784 вида животных и растений. Издание Красной книги 2006 г. включает более 16,118 видов, находящихся под угрозой исчезновения: 23% млекопитающих, 12% птиц и 31% амфибий. Многие ученые утверждают, что Земля входит в 6-ой великий период исчезновения видов. Пять предыдущих периодов были описаны в меловой, триасской, пермской, девонской и ордовикской эрах – и это были естественные вымирания, не обусловленные деятельностью человека.

☼ При прогулке по природе, идите только по проложенным тропам и останавливайтесь для отдыха только в местах, где Ваше присутствие не повредит растениям и не причинит стресса животным.

☼ Используйте костер ответственно. Сжигайте костер до белого пепла, позвольте ему полностью остыть и залейте водой – это особенно важно во время жаркого сезона!

☼ Воздерживайтесь от сбора цветов т.к. они – предшественники семян. Нет семян – нет цветов в следующем сезоне.

☼ Уменьшите количество гербицидов и пестицидов на Вашей даче – таким образом птицы и полезные насекомые не отравятся.

Сверх того, помните, что Вы имеете право на чистую окружающую среду – не позволяйте другим людям портить себе жизнь!

USA

I know why everybody wants to visit such a nice, beloved, longed America!
To check if s/he possess enough cultural code to decode this enigmatic and brilliant (on TV) country!
But the TV/Holliwood US are not the real US!
I hope…

welcome back :).. and here it’s Netocracy Manifesto :)

… Развитие информационных технологий шло по линии «слово — письменность — книгопечатание — глобальные цифровые сети». Письменность информационно обеспечила феодализм. Все великие империи древности стали возможны благодаря письменности. Книгопечатание создало информационную базу капитализма, но инкубационный период длился почти 300 лет, и только тогда стала очевидной революционность печатного станка. Цифровые сети создают информационно-технологическую основу сетевого информационного общества, инкубационный период которого начался с конца 1960-х — начала 1970-х годов. … Господствующий класс феодального общества — аристократия — определяется наследуемой собственностью на землю. Для буржуазии определяющим становится капитал, и аристократия в капиталистическом обществе занимает положение декорации на социальной сцене. При обеих этих формациях положение в стратовой (классовой) иерархии определяют отношения собственности. Гегемонизм в информационном обществе определяется отношением к знанию — талантом и умением манипулировать сетевой информацией. Отношения собственности отступают на задний план — такой гегемонизм нельзя купить, это уже другое измерение, с другими кодами бытия. … В отличие от невежественных энтузиастов капитализма, нарождающийся гегемон информационного общества — нетократия — прекрасно осознал разницу между информацией и знанием и особую ценность знания эксклюзивного. Именно сетевая монополия на эксклюзивное знание делает нетократию господствующим классом информационного общества. Буржуазия при этом занимает такое же декоративное положение, как аристократия в капиталистическом обществе. … Свободный и увеличивающийся поток информации позволил решить многие проблемы XIX века. Сегодня общество уже испытывает влияние избытка информации — ее всесокрушающий поток не структурирован и не сортирован, и в таком виде не является источником знаний. Все отдано на откуп экспертам — новым священнослужителям, для которых манипулирование информацией превратилось в выгодный бизнес. … Поэтому именно внимание, а не материальная выгода, не капитал, становится главной движущей силой развития общества и основным мотивирующим фактором человеческой деятельности. … Низший класс, существование которого нетократия отрицает столь же утопическим образом, как буржуазия отрицала существование в качестве низшего класса пролетариата, представлен консьюмтариатом (от англ. consumer proletariat — пролетариат потребителей). В состав этого же класса фактически попадают и капиталисты, занятые традиционным производством — распределением. …